Born

03 aug
2020

Lorem ipsum dolor sit amet enim. Etiam ullamcorper. Suspendisse a pellentesque dui, non felis. Maecenas malesuada elit lectus felis, malesuada ultricies. Curabitur et ligula. Ut molestie a, ultricies porta urna. Vestibulum commodo volutpat a, convallis ac, laoreet enim.

Czytaj dalej

Muzyczne wspomnienie sześć

04 jun
2020

Sześć
Dawno dawno temu w poniedziałki, środy i czwartki przed 20:00 siadało się przy radio i magnetofonie. Do kieszeni magnetofonu wkładało się dobrego chroma z Pewexu. Przed lub zaraz po godzinie 20 na fali 72.1MHz (w Łodzi) można było wyregulować sygnał zapisu magnetofonu.

Nagle z ciszy Pat Metheny grał sześć nut, a Lyle Mays dobijał akord na fortepianie i było się w niebie...

Czytaj dalej


Muzyczne wspomnienie pięć - M.

01 jun
2020

Pięć - M.
Na osiedlu był znany z nazwiska. Kiedyś zaprosił mnie do siebie do domu. Po naciśnięciu dzwonka do drzwi usłyszałem wysoki kobiecy głos „chwileczkę”. Osz ty w mordę, jak on ma na imię?! Nie wiem, nie pamiętam!!! Drzwi otworzyły się.
- Yyyyyyy. Zastałem syna?
Tak zaczęła się moja wieloletnia przyjaźń. Jedna z najowocniejszych muzycznie.

Czytaj dalej


Muzyczne wspomnienie - bas

25 may
2020

Dziś nie będzie zwierzeń. Dziś piosenka, którą zaśpiewałby ktoś inny, gdyby Michael Jackson siedział w kiciu za stukanie nieletnich. Quincy Jones dałby ją komuś innemu do zaśpiewania, bo przecież najlepsza linia basu w historii muzyki rozrywkowej nie mogłaby się zmarnować.

Czytaj dalej


Muzyczne wspomnienie - Dziewczyna

24 may
2020

Trzy
Dziewczyna
12 maja 89 w Katowickim spodku wystąpiła kapela The Bolshoy. Znana ówcześnie w Polsce. Ich przebój Sunday Morning był na pierwszym miejscu listy przebojów trójki. Ze dwa tygodnie. To był mój pierwszy wyjazd na koncert z grupą kumpli panków i metali. Jechaliśmy z Łodzi kiblem do Katowic strasznie długo. Dzień po mojej osiemnastce… Sikor, Marian, w skręcie ganja samosiejka. Koczowaliśmy pod Spodkiem, przyjechaliśmy bez kasy, koło południa, a koncert jak to koncert.
Na suporcie grał Muniek Staszczyk. Słabo mu szło. Nie lubię Muńka Staszczyka.

Czytaj dalej


Muzyczne wspomnienie P.

23 may
2020

P. był moim przyjacielem w podstawówce. Takim przyjacielem jak dla Sawyera był Finn jak dla Bolka Lolek. Zrzuciliśmy kondoma pełnego wody na faceta w białym garniturze w śmigus dyngus (dobijał się do mieszkania P. dosyć długo). Zrobiliśmy bitwę wodno powietrzną w wannie – popiół ze spalonych papierowych łódek i samolotów okleił wannę nie do usunięcia w dziesięć sekund kiedy przyszła z pracy mama P.

Czytaj dalej


Muzyczne wspomnienie M.

22 may
2020

Ładne kilka dni temu kolega poprosił mnie, bym na ścianie wkleił okładki dziesięciu płyt, które ukształtowały mój gust muzyczny. Bez opisu, wyjaśnienia itp. No i jak to zrobić? Po co? Przecież mój gust muzyczny nie ma znaczenia, nie jest w niczym inny od kilkunastu koleżanek i kolegów, którzy wkleili swoje wybory w ostatnim miesiącu. Kto z was klika w muzykę znajomych na fejsie? To po co wklejać okładki, które nikomu nic nie powiedzą? No dobra, czasem kliknę muzę od Jakuba Kubicy, Szabli czy Adama. CZASEM.

I tak się zastanawiam dobre „kilka” dni, co zrobić z tym wyzwaniem, jak mu sprostać, skoro nie chcę? Jak wybrać dziesięć? Jak wybrnąć?

No więc tak. Robię to kompletnie na odwrót. Może kiedyś ktoś to przeczyta… może córeczka jak troszkę zwolni w latach 40. XXI wieku, a gdzieś będzie jakieś WayBackMachine? Witaj z przeszłości, witaj w mojej głowie.

Jeden...

Czytaj dalej


Jak nie zostałem Wyklętym

22 jul
2018

Rok 1989. To był dobry rok. Może przynajmniej ciekawy. Dwadzieścia osiem lat temu plus minus kilka dni spotkałem na moim osiedlu kolegę z liceum. Spotkanie było dosyć zaskakujące, bo kolega mieszkał w innej dzielnicy Łodzi. Na Bałuty nie zapuszczał się często, a przynajmniej nigdy go wcześniej nie spotkałem na moim osiedlu. Na pytanie co tu robi uśmiechnął się tajemniczo i powiedział… Nie, zanim napisze co powiedział muszę przypomnieć co dokładnie 28 lat temu działo się w Polsce. Był koniec maja. Za tydzień miały być pierwsze wybory w których mogłem wziąć udział. W wyborach do sejmu 35% miejsc było wybierane demokratycznie. Resztę mieli zagwarantowaną kandydaci PZPR, PSL (wiem, nazywało się ZSL, ale to ci sami cwani byli rolnicy) i SD (taka partia, którą niedawno przejął pewien miłośnik białych kruków). Do senatu była pełna wolność. Już za kilka dni mieliśmy się przekonać, czy Solidarność wygra, a wcale nie było to wtedy takie pewne.

Czytaj dalej


Szkoła życia

01 jun
2017

W 1991 roku dorabiałem w redakcji Gazety Reklamowej, składając ją na programie Cyfroset. To było wyzwanie - pisało się stronę w języku składającym się z kilkudziesięciu znaków kontrolnych. No ale byłem w tym naprawdę dobry. No i któregoś dnia szef wezwał mnie do siebie. Byli tam panowie z wydawnictwa pirackiego, którzy mieli trochę obwolut do kaset na jakieś mydełka fa i opery. No i pokazał mi to pan szef i zapytał, czy potrafię coś takiego zrobić. No więc zgodnie z prawdą powiedziałem, że i owszem, że zrobiłem już wkładkę do kasety.

Czytaj dalej


De res publica

11 oct
2015

Mijała trzecia godzina polowania. Długo! Za długo! Jeszcze 60 minut i będzie musiał przerwać. Nie miał dziś szczęścia przy karmicielu. Za daleko usiadł i akumulatory naładowały się tylko w sześćdziesięciu procentach. Zygmunt nie po raz pierwszy ukrył się w starej wypalonej cysternie na bocznicy między Ochotą i Wolą. To była ziemia niczyja. Korposerwis nie zapuszczał się tutaj, bo z ruin dworca albo z meczetu od czasu do czasu potrafili przyłożyć milicjanci islamscy. Wypalona cysterna była zresztą doskonałym przykładem skuteczności Korneta którego używali ciapaci. Wielki metalowy walec skutecznie maskował sygnaturę cieplną człowieka i pracę elektroniki zdalnego sterowania. Anteny kierunkowe zamontował dawno temu na stałe w wieku otworu technicznego i na korpusie beczki. Wystarczyło wejść do środka i podłączyć sprzęt. W desperacji można to było zrobić nawet w dzień. Teren dworca zachodniego to była ziemia niczyja, ale niebo należało do Korposerwisu. Nad dawnym węzłem kolejowym przebiegała linia zaopatrzenia dronami centrum. Z magazynów w Konotopie przy autostradzie latały całe stada inpostów, przewożąc do dzielnicy urzędników wszystko co potrzebne do życia. Od żywności po elektronikę. Kiedyś latały cały czas, teraz tylko w dni pochmurne lub nocą. Obywatele nauczyli się strzelać skutecznie do inpostów i biurokraci musieli coś wymyślić. Najpierw latali bardzo wysoko, jednak co najmniej połowa dronów była zbyt zużyta by latać ponad kilometr nad ziemią. Próbowali też używać dronów wojskowych (Obywatele szybko zaczęli je nazywać wronami), trochę pomogło, ale było drogie i odciągało wrony od pilniejszych zadań ochrony Centrum. Bezpiecznym okazało się latanie w nocy lub w chmurach. Dziś był pochmurny dzień, dziś musiało się udać. Musiało!

Czytaj dalej